20 września 2014

E-papierosy na cenzurowanym

Ministerstwo Zdrowia przygotowuje się do wprowadzenia zakazu palenia e-papierosów w miejscach publicznych oraz ich sprzedaży nieletnim. To reakcja na raport Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization – WHO) opublikowany w sierpniu 2014 r., w którym WHO stwierdziła, że elektroniczne papierosy „poważnie zagrażają osobom niepełnoletnim

Maja Marklowska-Tomar
Maja Marklowska-Tomar
E-papierosy na cenzurowanym

Ministerstwo Zdrowia przygotowuje się do wprowadzenia zakazu palenia e-papierosów w miejscach publicznych oraz ich sprzedaży nieletnim. To reakcja na raport Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization – WHO) opublikowany w sierpniu 2014 r., w którym WHO stwierdziła, że elektroniczne papierosy „poważnie zagrażają osobom niepełnoletnim oraz płodom” i wezwała kraje członkowskie do wprowadzenia ograniczeń w ich używaniu.

Dyskusja na temat bezpieczeństwa e-papierosów toczy się już od dłuższego czasu. Podobnie jak w wielu innych krajach, również w Polsce mają one zarówno swoich zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. W tej drugiej grupie są przede wszystkim lekarze, dla których elektroniczne papierosy są co prawda mniejszym złem od zwykłych papierosów, bo nie zawierają tylu substancji rakotwórczych, ale trudno mówić o nich, że są zdrowe. Zwłaszcza że nie do końca wiadomo, jaki jest ich faktyczny skład, a ponieważ nie ma obowiązku jego badania, robi się to tylko wyrywkowo.

– Stosowane w nich płyny mogą zawierać trujące domieszki – ostrzega za pośrednictwem mediów prof. Jan K. Ludwicki z Zakładu Toksykologii i Oceny Ryzyka w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny.

Podobnego zdania jest prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, inicjator i autor zmian w ustawie antynikotynowej zakazujących palenia tytoniu w miejscach publicznych. Według niego podobnym zakazem należy objąć również elektroniczne papierosy.

Mimo zapewnień producentów, że podczas palenia e-papierosa wydychana jest zwykła mgła, zdarza się, że wraz z nią wydychane są do otoczenia toksyczne związki chemiczne. Niedawno w jednej z partii płynu do e-papierosów, która trafiła do sprzedaży w Gdańsku, stwierdzono obecność związków arsenu – pierwiastka o udowodnionym działaniu rakotwórczym. Badania potwierdziły, że jest on odpowiedzialny za rozwój raka płuc, skóry, pęcherza moczowego i nerek.

Nie znaczy to oczywiście, że do wszystkich płynów dodawane są związki arsenu. Na ogół do ich produkcji używana jest mieszanina glikolu propylenowego i gliceryny, dodatków zapachowych i nikotyny.

W raporcie WHO, opublikowanym 26 sierpnia 2014 r., eksperci opowiedzieli się za wprowadzeniem zakazu palenia elektronicznych papierosów w zamkniętych miejscach publicznych (m.in. w środkach transportu publicznego), ich reklamowania oraz sprzedaży osobom niepełnoletnim. WHO stoi na stanowisku, że dopóki producenci nie przedstawią „przekonujących dowodów naukowych i nie otrzymają wsparcia organów regulacyjnych”, nie powinni mieć prawa do głoszenia tezy, że e-papierosy pomagają rzucić palenie.

Nie oglądając się za zmiany w przepisach zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia, niektóre miasta wprowadziły już na własną rękę zakaz palenia e-papierosów w miejscach publicznych. Zakaz taki obowiązuje już od 2011 r. w Poznaniu, od 2013 r. w Warszawie i Łodzi, a od maja 2014 r. w Krakowie i Płocku. „Elektronicznym palaczom” nie wolno palić w  w środkach komunikacji publicznej, na przystankach i dworcach. Nieprzestrzeganie zakazu traktowane jest jako łamanie kodeksu wykroczeń i karane grzywną w wysokości do 500 zł.